

Marek Szutowicz i Robert Dominiak zakończyli staż w niemieckim Hannoverze 96. Z członkami sztabu szkoleniowego rozmawiamy o tym, co udało im się podpatrzyć w Bundeslidze i jak na tym tle wygląda Lechia Gdańsk.
- Przygotowanie fizyczne i odnowa biologiczna to chyba to co was najbardziej interesowało w Hanowerze…
Marek Szutowicz: Zgadza się. Najbardziej byliśmy ciekawi jak bardzo zaawansowany, w porównaniu z Niemcami, jest nasz poziom wspomnianych zagadnień. Muszę powiedzieć z zadowoleniem, że choć zebraliśmy sporo doświadczeń, które będziemy chcieli wcielić na gdańskim gruncie, to jednak większość spraw realizujemy bardzo podobnie.
Robert Dominiak: Diabeł tkwi jak zwykle w szczegółach. Hannover ma trochę liczniejszy sztab od naszego, lepszą infrastrukturę, która niesie za sobą większe możliwości. Krótko mówiąc mają trochę lepsze narzędzia i przez lata wypracowali system, który pozwala w 100% go wykorzystywać.
MS: Jeżeli chodzi o samo zbieranie informacji o stanie zawodników to możemy powiedzieć, że w Lechii odbywa się to bardzo podobnie. Jest trochę inna forma, ale idziemy w tym samym kierunku.
RD: Imponujące jest natomiast podejście i kult pracy wśród zawodników. Wszyscy znają swoje miejsce w szyku, ale jednocześnie wzajemnie doceniają swoje umiejętności. Każdy działa w myśl zasady: praca da ci efekt, nie odzywaj się nie pytany, skup się na treningu itd. Świadomość piłkarzy po co tam są jest bardzo duża. Jestem również pod wrażeniem pozytywnego myślenia, o które nad Wisłą nie jest łatwo. Tam szklanka zawsze jest do połowy pełna, u nas często bywa odwrotnie.
- Jakie rozwiązania zwróciły waszą uwagę?
MS: Staż pokazał, że można pracować w grupie 30 osób i do każdego podchodzić bardzo, powtarzam bardzo indywidualnie. W Gdańsku również działamy w ten sposób, ale są tu z pewnością tematy, która można udoskonalić.
RD: Wykorzystaliśmy czas, aby wypytać o bardzo wiele szczegółów związanych z odnową biologiczną i przygotowaniem fizycznym. Miejscowi byli zdziwieni, że podchodzimy do sprawy tak drobiazgowo.
MS: Jako ciekawostkę można również przytoczyć fakty z funkcjonowania samego klubu. Stadion, obiekty treningowe, szatnie czy siedziba klubu są zamknięte. Jedynie pojedyncze treningi są otwarte dla prasy, a nikt z zewnątrz nie może swobodnie poruszać się po obiektach. Obowiązują przepustki i konieczność wcześniejszego umówienia się.
RD: Trzeba również podkreślić długofalowość działań klubu. W Polskiej piłce często nie tworzy się żadnych dalekosiężnych planów czy zadań, a jedyną receptą na zmianę jest zwolnienie trenera. Nasi odpowiednicy pracują w Hannoverze po kilkanaście lat i dzielą się swoją wiedzą z innymi. Jeżeli nawet taki trener czy pracownik klubu z niego odejdzie to tę lukę są w stanie w bardzo krótkim czasie załatać. U nas pod tym względem lata 90 były stracone. Każdy trener odchodząc zabierał ze sobą całe know how. Stąd między innymi wszyscy musimy teraz gonić Europę.
MS: Najważniejsze, że dowiedzieliśmy się iż gonimy ją we właściwym kierunku. Teraz wiemy jak robić to jeszcze lepiej.
