

Dzień przed przyjazdem Lechii do Belek, nad Antalyią, Belek i okolicznymi miejscowościami zaczęły się ulewne deszcze. Gwałtowne opady mogli obserwować również gdańszczanie po drodze z lotniska do hotelu. Z autobusu widać było również olbrzymie połacie pól, na których stała woda. Do podobnej sytuacji doszło również na pobliskich boiskach, które w poniedziałkowe popołudnie nie nadawały się do przeprowadzenia zajęć.
- Dosłownie i w przenośni wpadliśmy z deszczu pod rynnę – mówił na gorąco Tomasz Kafarski. – W Gdańsku prześladował nas lód, a teraz tutaj deszcz. Mam nadzieję, że pogoda się zmieni i we wtorek będziemy mogli zacząć poważną pracę.
Przedstawiciele sztabu szkoleniowego długo rozmawiali nad ewentualnymi scenariuszami zajęć 9 lutego. Wieczorem opady ustały, a niebo rozchmurzyło się, dając nadzieję na lepszą pogodę nazajutrz.